black or white ?

wtorek, 9 lutego 2010
Było już późno gdy stanął pod drzwiami budynku którego szukał od paru godzin. Zwykła stara kamienica w centrum niszczejącego miasta. Tynk jeśli był to już dawno odpadł. Większość okien zabita deskami. Jedyne co dziwiło w całym tym okropnym widoku to piękny ogródek podokienny. Mały skrawek zieleni bezpośrednio pod oknami kamienicy. Był naprawdę zadbany, było widać, że ktoś poświęcił sporo czasu by go utrzymywać w takim stanie. Był to bardzo niecodzienny widok w centrum Katowic.
Zadzwonił na jedyny guzik w domofonie. "Słucham ?" - zapytał młody kobiecy głos. "Dobry wieczór Pani, nazywam się Paul Bear. Dostałem Pani adres od Pana Webstera" - powiedział młody mężczyzna nachylający się do mikrofonu domofonu. "A tak tak, Piotr dzwonił, że się Pan zjawi. Proszę wejść" - powiedział kobiecy głos w domofonie. Drzwi się odblokowały."Dziękuje" - odpowiedział Paul i wszedł do budynku. Młoda kobieta mieszkała na drugim piętrze kamienicy, droga na górę była męką dla Paula. W sienni było duszno i do tego strasznie śmierdziało. Paul nie wiedział jeszcze, że smród który teraz czuł to nie jedyny problem jaki będzie musiał przezwyciężyć by zakończyć sprawę którą powierzył mu człowiek bez imienia i nazwiska. Ogromne sumy pieniędzy które wpłynęły na konto Paula i zdjęcie które dostał w kopercie, przekonały go do tego zadania. Paul wiedział jednak, że nie zawsze wszystko jest takie jak widać. Teraz zmierzał się z mdlącym smrodem pnąc się pod górę do mieszkania nr 7. W głębi czuł, że zaczyna się coś bardzo ważnego... cdn...

smile

środa, 18 listopada 2009
Notka będzie krótka bo i myśl nie długa. Przyznam, że już dawno nie grały we mnie tak skrajne emocje. Z jednej strony czuje się cholernie szczęśliwy a z drugiej strony nie wszystko układa się tak jak bym tego chciał i często czuje taką cholerną niemoc. Ale jedna rzecz dodaje mi energii i chęci do dalszego życia, jest to uśmiech życzliwej osoby, krótki sms i miłe słowo.

"Są ludzie, którzy nie zauważają małego szczęścia, ponieważ daremnie czekają na duże." Pearl Buck zauważajmy to małe szczęście bo lubią przeradzać się w te duże jeśli tylko damy im szanse.

**** or..... not

wtorek, 17 listopada 2009
Ciężko mi zrozumieć, niektóre rzeczy i sytuacje dziejące się w okół mnie. Kiedyś siedząc zdołowany na ławce na rynku mojego miasta usłyszałem bardzo pouczające słowa. Na przeciw mnie usiadła kobieta i powiedziała " proszę nie śmuć się, uśmiechnij się, zawsze patrza na jasną strone życia ". Dotarło to do mnie dopiero po chwili ale wtedy już jej nie było i nie mogłem spytać o wytłumaczenie. Z biegiem czasu zrozumiałem o co jej chodziło tylko, że nie zawsze mogłem to zastosować. Bo co ma powiedzieć osoba, której od dawna cierpi i jasne barwy życia to odległe wspomnienie. Można powiedzieć te słowa ale będą tak samo puste jak "wszystko będzie dobrze". Z czasem zrozumiałem co mogę zrobić dla takiej osoby. Słowa czy zwykłe poklepywanie po plecach nie wystarczą. Trzeba działać, potrząść taką osobą i choćby na siłę pokazać ten jasne barwy życia. Przywrócić nadzieje na lepsze jutro i co najważniejsze pokazać szczerą chęć pomocy i prawdziwe zainteresowanie, to że naprawdę nam zależy na tej osobie. I jeśli to możliwe pokazać alternatywę. Te działania nie muszą trwać tylko parę dni, ba zazwyczaj to potrwa dłużej. Wymaga to cierpliwości i masę zaangażowania. Ale powiem jedno warto, cholera warto. Wiecie jakie to super uczucie na widok uśmiechu takiej osoby, na odgłos jej śmiechu, na te pozytywne brzmienie w jej głosie. Wtedy całe te nasze działania są nagrodzone. Pod żadnym pozorem nie należy się zrażać, że te negatywne emocje wracają, bo pewnie jeszcze nie raz wrócą. Ale wtedy my musimy z własnej nie przymuszonej woli stać na straży i znowu wskazywać dobrą stronę. Tak na koniec jeszcze powiem wam, że warto to robić, bo i nas może kiedyś spotkać załamka z której sami nie będziemy mogli wyjść. I wtedy bardzo będziemy potrzebować kogoś kto wskażę dobrą stronę i doda siły, żeby się tam udać. I jeszcze jedno na koniec mała rada, łatwo można komuś rozjaśnić dzień wystarczy szczery uśmiech, sms o tym, że pamiętamy, krótki telefon. Bo wtedy taka osoba wie, że jest ktoś komu zależy, a to cholernie duży pozytyw.

Rysiek Riedel powiedział kiedyś "...podaruj uśmiech swój, tym których napotkałeś na jawie i w swym śnie, a może ktoś skazany na samotność, ogrzeje się twym ciepłem, zapomni o kłopotach..." warto to zapamiętać.

Made in Poland

poniedziałek, 16 listopada 2009
Absurdy tak wiele w naszej rzeczywistości, że czasami już nie wiem czy istnieje coś oprócz absurdów. Prosty przykład z dzisiejszego dnia. Wybrałem się z przyjacielem do lekarza pracy. Jako, że w naszej publicznej służbie zdrowia czeka się za długo, postanowiliśmy udać się do prywatnej przychodni więc automatycznie płatnej. Wizyta plus badani to wg cennika kwota nie mała bo 150 zł. Jakie był nasze zdziwienie gdy okazało się, że jest olbrzymia kolejka. Ba i to może dało by się przeżyć gdyby nie to, że lekarz decydował kiedy kogo przyjmie. Totalny absurd płace a mam czekać i to jeszcze nie wiem kiedy będę przyjęty. Inna sytuacja to PKP. Wybierałem się na wakacje. Sprawdzam czas jazdy i ceny biletów. Patrzę a tu tak przejazd z Katowic do Wisły trwa około 4 godzin w wypadku PKP Przejazdy Regionalne i koszt to mniej więcej 14 zł. Przejazd pociągami PKP InterCity trwa około 4 i pół godziny i bilet o zgrozo kosztował ponad dwa razy tyle. Fakt może i wygoda większa ale to jest absurd. To co się u nas nazywa wyższym standardem w innych krajach jest normą. Tragedia ! A teraz taki pozytyw na koniec dzisiaj świeciło słoneczko :D